Nie dla psa (i kota) kiełbasa

Agnieszka Cholewiak-Góralczyk, Wydawnictwo Otwarte (2020)

Myślicie, że poradnik nie może być tak zajmujący jak dobra powieść? Ta książka udowodni Wam, że można naszpikować go osobistymi przeżyciami, emocjami i toną miłości, w tym wypadku do zwierząt i ich opiekunów. Bo zwierzęta nie mają właścicieli, na pewno nie według autorki Nie dla psa (i kota) kiełbasa. Pisała tę książkę (i redagowała ją ze mną) nocami, bo całe dnie poświęca swojej pracy i pasji w jednym: dietetyce psów i kotów. Jeżeli lekko ironicznie unosi Wam się kącik ust, słysząc o takiej profesji i o diecie pupila, tym bardziej jest to lektura dla Was. Ja odkryłam dzięki niej dziesiątki popełnianych błędów żywieniowych, i teraz moja szóstka podopiecznych  ze smakiem korzysta z nowej wiedzy. Naprawdę warto. Dlaczego kot nie powinien jeść karmy zawierającej zboże? Dlaczego chleb dawany psu to zły pomysł? Jak karmić zwierzę z problemami? Jak przemyśleć swoje wydatki i nie dać się omamić reklamom? Koniecznie zajrzyjcie do tej książki.

 

Na du**e se zrób

Andrzej Mazuruk, Wydawnictwo Otwarte (2020)

Nie ograniczajmy się do fantastyki. Dobry debiut nie dotyczy przecież wyłącznie powieści. Interesują was dziary/dziaracie się? To pierwszy tak szczegółowy i bajecznie zilustrowany przewodnik. Redagowałam go i wiem, że autor posiada ogromny potencjał w kwestii pisania, dlatego mam wielką nadzieję, że nie poprzestanie na tej publikacji.

Na du**e se zrób składa się z kilku części; będziecie mogli poczytać tak o historii tatuażu, królach i innych osobistościach, zdobiących w ten sposób swoje ciała, jak i o wszelkich znanych stylach, aż do porad dotyczących wyboru studia, zachowania zasad bezpieczeństwa i pielęgnacji dziary. To sprawiające wielką przyjemność z lektury, wyczerpujące kompendium. 

 

 

 

Zaistnieć nie jest łatwo. Potrzeba wiele szczęścia i samozaparcia, by w walce o uwagę wydawców i odbiorców wychynąć z morza publikacji ze swoim potencjałem. Niektórzy mają bardzo dobre starty, ale żywot książek w dzisiejszych czasach jest krótki... Najważniejsze to pisać dobrze i (w mojej opinii) oryginalnie, ale obserwacje rynku wydawniczego wyraźnie wskazują, że zawód pisarza, jak wiele innych, nabrał cech estradowych.

Dlatego na mojej małej scenie zaprezentuję książki znajomych młodych twórców, które są, według mnie, warte uwagi.

Na tropie magii

Maria Krasowska, Wydawnictwo SQN (2019)

"Dwunastoletnia Summer obdarzona mocą telekinezy, dziesięcioletnia Lilly wpływająca na emocje innych ludzi i trzynastoletni Jack, dla którego teleportacja nie ma żadnych tajemnic, ruszają na pomoc czarodziejom".

Nie jest to Marysi debiut, ale też nie ma olbrzymich zasięgów, a powieść jest warta uwagi i tego, by wyszła poza fanów. Autorka to rocznik 97 i boję się, że wszystkich nas kiedyś wygryzie. Moje "obawy" mogą być tym bardziej uzasadnione, że jestem redaktorką tej książki, a więc z Marysią pracowałam i mam wielką nadzieję, że jeszcze będę.

Powieść jest taka, jak okładka: barwna, zahaczająca o liczne kraje, pouczająca, ukazująca moc przyjaźni, pełna magii. Wiecznie wszędzie piszą o "polskich Harrych Potterach", ale według mnie nie mają racji: to jest polski Harry Potter i chociaż we wszelkich innych okolicznościach wstydziłabym się tego frazesu, nie w tym wypadku: w tym wypadku to nie frazes. Chcecie znów przeżyć to, co przy Harrym? Albo sprawić fajny prezent nastolatkowi? Na tropie magii osładza czas i można się do niej przytulać. A do tego można ją kupić z bookboxem ;)

Cynobrowe pola

Aleksandra Radlak, Wydawnictwo SQN (2018)

"Cynobrowe pola to wielowątkowa powieść z pogranicza fantastyki i science fiction. Alchemiczne sekrety, dworskie intrygi, dzika natura i miejski brud (...)"

Przejdźmy do kolejnego debiutu, który odbył się w sprzyjających warunkach. Na wydanie i te odpowiednie warunki autorka czekała jednak wiele lat, a skąd wiem: bo ja czekałam razem z nią.

To, że znalazłam się w serii Fantastycznie nieobliczalni, dało mi kilka nieocenionych plusów, w tym znajomość z Olą i  pozycją – pierwszą książką wydaną w serii. Dlaczego ta powieść jest dla mnie szczególna: bo jest tym, co sama dotąd pisałam: wielowątkowa, lawirująca między gatunkami, mająca rozmach. Jednak seria złożona z niemal samych debiutantów, z miszmaszów podgatunków, nawet pod skrzydłami różnych opiekunów, nawet z nominacją do Reflektora trzech autorek z pięciu, co znaczy, że SQN trafnie wyselekcjonował utwory... żywot ma krótki, a zasięg ograniczony. Pozycje w większości są bardziej ambitne niż rozrywkowe  czy nie jest to zmorą wielu debiutantów gatunku, że za bardzo chcą poruszyć, nie mając jeszcze wprawy bądź fanów? Tutaj wprawy nie brakuje, brakuje większej liczby czytelników; Cynobrowe pola mają wszelkie zadatki, by Was poruszyć, a autorka to tłumaczka z wielu języków, doświadczona w słowie.

Trzecia część człowieka

Krzysztof Matkowski, Wydawnictwo Alegoria (2020)

"Oto człowiek współczesny. Damian Kot. Rozdarty, zagubiony, niespełniony. Nie ma czasu na nic, choć chciałby mieć czas na wszystko. Wiecznie biegnie, choć nie wie dokąd".

Przejdźmy na drugą stronę lustra i przyjrzyjmy się debiutowi w trudnych warunkach. Krzysztof wydał swoją powieść w małym wydawnictwie, a takie szczególnie odczuwają obecny kryzys: początkowo do dyspozycji był tylko ebook, ale papier pojawił się po jakimś czasie. Okres nie jest sprzyjający, autor dopiero zaczyna swoją drogę, książka nie daje się szufladkować – oto Trójkąt, który mógłby zmienić się w Bermudzki, ALE. Krzysztof ma wsparcie znajomych twórców i czytelników, w tym moje, bo cenię jego opowiadania (jestem w trakcie lektury książki  jest wartka i przywiązuje do bohatera stąpającego po bardzo kruchym lodzie), a wydawnictwo poświęca wystartowaniu Krzysztofa sto procent swoich sił.

Czy powieść zasługuje na Waszą uwagę? Oczywiście. Rację ma Michał Cetnarowski, pisząc o niej, że to "Niepokojąca młoda proza, która próbuje mierzyć się z tym, co najważniejsze”. Autor zrobił też wszystko, by się do niej przygotować, w sposób wręcz książkowy: wyćwiczył styl i warsztat, jego opowiadanie (w duecie) zostało opublikowane drukiem w NF, inne pojawiły się w różnych antologiach (w tym w antologii Ja, legenda z mojego konkursu), musiał swoje wyczekać, a teraz czeka na Wasz odbiór. To Wasze zainteresowanie nas kształtuje. Dorzućcie swoje trzy grosze do jego drogi :)

Słowodzicielka

Anna Szumacher, Wydawnictwo Dolnośląskie (2019)

"Grupa drugoplanowych bohaterów pewnej powieści fantasy wędruje w poszukiwaniu swojej fabuły..."

Zacznijmy od bardzo dobrego startu, przywołajmy więc Słowodzicielkę. Setki pozytywnych ocen, dziesiątki opinii, wybór na jedną z książek roku 2019 w plebiscycie granice.pl, wzorowa promocja, ładna okładka, wewnątrz pratchettowska szkoła i wartka przygoda w świecie fantasy. Trudno byłoby znaleźć lukę w tym, jak książka została napisana, przygotowana w drogę, a następnie zareklamowana.

Muszę podkreślić, jak dalece powieść Cet (znamy się z fantastyka.pl, myślę o niej skrótem jej nicku) odbiega od tego, co ja zazwyczaj czytam, ale Słowodzicielka mnie ZABAWIŁA (a spytajcie kogokolwiek, kto mnie zna, dowiecie się, że słowo "zabawić" nie występuje w moim słowniku). Stanowi dla mnie wzór dotarcia do szerokiego grona i zadowolenia dużej liczby odbiorców. Trzeba też podkreślić, że jej wydawcy nie można odmówić dobrej roboty. Cet ma teraz trudne zadanie utrzymania trendu, a my mamy dobry przykład zadbanego debiutu.

.

.

Powinnam napisać o twojej książce? Daj znać, zobaczymy!

Strona zrobiona w kreatorze stron internetowych WebWave.

Prawa autorskie dotyczące treści © 2020 Magdalena Świerczek-Gryboś